top of page
  • Facebook Social Ikona
  • Instagram

Polskie niespodzianki w międzynarodowym eksperymencie [Carnages]

  • RobertRawski
  • 26 mar
  • 3 minut(y) czytania

Sam nie wiem czy ten post powinien dotyczyć samego filmu Carnages w reżyserii Delphine Gleize czy aktorki-amatorki Esther Gorintin, która skradła w tym filmie kilka minut czasu ekranowego. To dzięki niej usłyszymy w nim polską piosenkę, a jej prywatna historia zasługuje na kilka zdań opisu. Carnages to bardzo mało znany film, który nie wyszedł poza rolę shockera na festiwalu w Cannes w 2002 roku. Jest typem filmu, który łączy losy wielu równorzędnych postaci za pomocą wspólnego mianownika. Takich filmów powstało mnóstwo - dla przykładu w Magnolii Paula Thomasa Andersona wspólnym mianownikiem jest program telewizyjny, w Requiem dla snu narkotyki, a w Mieście gniewu broń. W Carnages są nim fragmenty byka rozebranego na części po ostatnim tańcu na corridzie.

kadr z filmu


Carnages nie jest obrazem dla każdego widza ze względu na wiele brutalnych i zwyczajnie niesmacznych scen. Gra kontrowersyjnymi ujęciami ewidentnie była jednym z założeń pani reżyser. Na ekranie zobaczymy śmierć zwierząt (nie tylko byka) i to co się z nimi dzieje po śmierci - skórowanie, usuwanie wnętrzności, wyjmowanie oczu. Każdy z takich podzespołów zostanie odpowiednio przygotowany i znajdzie swych odbiorców w wielu miejscach Europy. Poznajemy zatem biologa, który potrzebuje byczych oczu do swoich badań, hostessę sprzedającą bycze kości jako gnaty dla psów czy klientów restauracji w której podaje się mięso byka. Poznajemy również dziwnego taksidermistę, który otrzymuje od swojej matki na urodziny największe trofeum - byczy skalp.

kadr z filmu / Matka wręcza synowi rogi byka


To właśnie matka wypychacza susłów jest obiektem mojego zainteresowania ponieważ w pewnym momencie, bez żadnego jasnego powodu kobieta podśpiewuje żołnierską piosenkę Wojenko, wojenko Całość trwa pełne dwadzieścia sekund i nawet przez chwilę nie ma się wrażenia, że piosenka jest zaśpiewana przez osobę niepolskojęzyczną. Czy sympatyczna staruszka jest Polką?

kadr z filmu Carnages (2002)


Nie wiele na to wskazuje poza ową piosenką. Starsza Pani rozmawia z synem po francusku, a nawet poucza go aby ten nie mówił z belgisjkim akcentem co wskazywałoby na jej przywiązanie do Francji, być jest to forma patriotyzmu. O co więc właściwie chodzi? Jaki to ma wpływ na fabułę? Właściwie żadną. Rozwiązaniem zagadki jest postać samej odtwórczyni tej roli Esther Gorintin, która urodziła się w 1913 roku w Sokółce na Podlasiu w żydowskiej rodzinie jako Esther Gubińska. Wioska ta była wówczas pod rosyjskim zaborem jednak w jej domu mówiło się po polsku. Cała jej rodzina zginęła w czasie IIWŚ, a ona sama przeżyła dzięki temu, że w połowie lat 30tych wyjechała za edukacją do Francji gdzie finalnie została do końca życia. Esthera zaczęła swą karierę filmem Voyages w reżyserii Emmanuela Finkela co zaprowadziło ją na czerwony dywan festiwalu w Cannes a to wszystko w wieku 86 lat! Wcieliła się w nim w polską Żydówkę, która utknęła po awarii autokaru gdzieś między Oświęcimiem a Warszawą. W Carnages miała 89 lat, a grała do samego końca czyli do 96 roku ( w sumie pojawiła się w 13 produkcjach, a w 2014 roku powstał o niej film dokumentalny pt. Estherka.

Esther Gorintin/Gubińska, źródło: cinelover.com
Esther Gorintin/Gubińska, źródło: cinelover.com

W filmie Carnages możemy też odnotować inny polski akcent, tym razem motoryzacyjny. Nie dość, że jedna z postaci, a konkretnie hostessa z supermarketu przemieszcza się po mieście Fiatem 126 (p?) to jest jeszcze śledzona przez osobnika poruszającego się autem marki FSO Polonez. Nie często jest okazja zobaczyć dwa polskie samochody w jednym zagranicznym filmie czy nawet w jednym kadrze! I czy ich obecność ma związek z Estherą Gorintin? Jeśli tak to mega, a jeśli nie to mega zbieg okoliczności potwierdzający teorię, że polskich akcentów można spodziewać się dosłownie wszędzie.

kadr z filmu Carnages (2002)
kadr z filmu Carnages (2002)





Comentarii


robs foto.jpg
  • Facebook Social Ikona
  • Instagram

Cześć. Jestem Robert. Na codzień jestem montażystą i motion designerem, ale po pracy zamieniam się w filmoholika dla którego 365 filmów rocznie to stanowczo za mało.  Moje hobby polega na wyszukiwaniu polskich motywów w zagranicznych produkcjach zarówno kinowych jak i telewizyjnych. Ze znalezionych fragmentów filmów wyłania się obraz naszego narodu namalowany na taśmie filmowej przez twórców z całego świata co jest dla mnie bardzo ciekawe i rodzi wiele pytań na które od lat szukam odpowiedzi.

Za pomocą tego bloga chciałbym podzielić się wiedzą wszelaką, dotyczącą wizerunku Polski i Polaków na zagranicznym ekranie od początku istnienia kinematografii.

bottom of page